Problemu laickości, czyli niewiedzy o funkcjonowaniu Kościoła instytucjonalnego nie rozwiąże powołanie i w tego efekcie istnienie rady duszpasterskiej (diecezjalnej – kan. 511 KPK; parafialnej – kan. 536 KPK) i rady ekonomicznej (diecezjalnej – kan. 492; parafialnej – kan. 537 KPK). Nie rozwiążą problemu, ani rada kapłańska (kan. 495 KPK), ani wyłonione spośród jej członków kolegium konsultorów (kan. 502 KPK). Zwłaszcza, że członków rad parafialnych – pomimo, że wybieranych demokratycznie – zwykle nazywa się „ludźmi proboszcza”. Co najczęściej niejako a priori podważa wiarygodność przekazywanych przez te osoby informacji. Natomiast skala problemu zwiększa się wtedy, gdy proboszcz parafii, częstokroć jednocześnie w trybie nakazowym wskazując na obowiązek finansowania przedsięwzięcia, informuje o już podjętych, lecz bez konsultacji z wiernymi czynnościach lub inicjatywach. W takim przypadku laikat sprowadzany jest do poziomu bankomatów, a tym samym wierni traktowani są jako „moneto-… ” a raczej (w wyniku dewaluacji) „banknotodawcy”.

Między innymi takich, jak też wielu innych, z reguły konfiktogennych sytuacji można całkowicie uniknąć nie przyczyniając się do tego, aby laikat był grupą osób będących laikami. Co wskazuje, jak dalece korzystne może być zapobieganie laickości laikatu. Natomiast posiadanie pełnej wiedzy o funkcjonowaniu Kościoła instytucjonalnego i jego potrzebach, a przede wszystkim jej przekazanie wiernym jest fundamentalnym warunkiem budowania autorytetu proboszcza; natomiast z jego strony wyrazem szacunku dla laikatu tj. ogółu wiernych, osób świeckich będących wspólnotą.

Czym skutkuje niewiedza? Zwłaszcza, gdy ona dotyczy funkcjonowania Kościoła instytucjonalnego. Wywołuje liczne, a najczęściej niepotrzebne nikomu konflikty i znacząco utrudnia funkcjonowanie m.in. parafii, jako instytucji. Nie tylko instytucji Kościoła, lecz i może przede wszystkim parafii jako „świeckiego” podmiotu; parafii będącej połączeniem przedsiębiorstwa (zakładu, firmy) z prywatnym gospodarstwem domowym.